Prawie jak w domu, tyle się tu naszej emigracji na ulicach kręci (a jeszcze więcej z moim talentem do rozpoznawania rodaków na ulicach). Powędrowałam z rana do British Museum, aby zobaczyć to, czego zabrakło we właściwym miejscu w czasie ostatnich 5 miesięcy, np. W Angkor Wat w Kambodży czy Muzeum Antropologii w Meksyku, a potem prosto na Oxford Street po wyprawkę dla żaka, czyli shopping :D
Wieczorem musiałam zmienić hosta, bo mimo ze w Londynie działa jedna z większych grup CS, to jednak przewalające się tu każdego dnia tłumy turystów i potencjalnych pracowników skutecznie udaremniły mi znalezienie noclegu w jednym miejscu na trzy (tylko!) noce. Z moją nową gospodynią, Weroniką z Moskwy spotykamy się na spotkaniu tematycznym CS pt. wspólne korygowanie CV, czyli trzy Polki (licząc beze mnie) i jedna Rosjanka w towarzystwie dwóch rodowitych Anglików nie zrażają się kryzysem i razem szukają pracy.
czwartek, 10 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz