Broszurka pięknie opisuje nam cele, metody itp (“wdrażanie nowych technik nauczania z naciskiem na własny wkład dziecka, podczas promowania zintegrowanej edukacji poprzez zabawę z użyciem laotańskiej kultury i tradycji” - czyżby ktoś się zabierał za awans zawodowy?;) stosowane w tutejszym Centrum Rozwoju (Donkoi Children Development Center & Primary School) Po szkole od razu zaczynają się zajęcia pozalekcyjne. Z założenia maja wspierać kreatywność i laotańskie aktywności, zaczynając od uprawy ryżu poprzez ogrodnictwo, stolarkę, wyplatanie koszyków i mat, tkactwo a na tradycyjnych tańcach, pieśniach i opowiadaniu ludowych historii kończąc. Wykonanie ekstremalnie niskobudżetowe – recyklacja na każdym kroku (rybki i doniczki z butelek, papier mache), wykorzystywanie naturalnych materiałów i wszystkiego, co akurat pod ręka.... Centrum działa praktycznie dzięki pomocy mieszkańców i spontanicznym dotacjom z zagranicy. Ogólne wrażenie bardzo pozytywne.

We wtorek obejrzałyśmy drugą, stołeczną szkołą Sunshine School, ale ta ma już swoich 3 wolontariuszy z Anglii, Danii i Austrii no i w ogóle nie umywa się nawet do Donkoi. Jedziemy krzewić wiedzę na wieś =)
PS A tak naprawdę to przekupiły nas te laotańskie spódnice sinh, którymi obdarowała nas nasza przyszła szefowa na odchodnym w swoim domku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz