piątek, 24 kwietnia 2009

Zabawy w sadzenie ciąg dalszy

Jedziemy na wycieczkę z zaprzyjaźnioną Sunshine School (tak, ta sama w której również potencjalnie miałyśmy pracować). Na nowo kupionej famie Madame DiDii, big boss Sunshine School, mamy wraz z dzieciakami z wioski w ramach lekcji ekologii zalesiać pole.


Po sadzeniu i przekazaniu darów dla mieszkańców, ryżyk i ….


...spływ rzeka jupi! Radość głównie stąd, ze wreszcie nastał spokój przeznaczony na popołudniową sjeste (po 5 godzinach snu) urozmaicona przesuwającym się krajobrazem: zieleń, zieleń i jeszcze 150 innych odmian zieleni, zmącony tylko rytmicznym warkotem motorka (takie peke-peke, znowu Cejro się kłania :D)


2 komentarze:

  1. cos schudlas...czy za to sadzenie dostajesz chociaz miske ryzu dziennie?
    postaraj sie tak wykombinowac zeby ten boski kapelusz wrocil z toba do polski;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak szybko? chyba nie... kapelusz to wyzwanie bo już jeden (wenecki, poznajesz?) ze mną jedzie za to ryzyk to podstawa:D

    OdpowiedzUsuń