środa, 13 maja 2009

Plan lekcji, tj. odpowiedź na “co ty tam robisz na co dzień?”

Rzeczywiście, deficyt newsów ostatnio jakiś, a pomiędzy wpisami z weekendowych wypadów zapomniałam zupełnie o codzienności która nas tak pochłania ze już nie ma czasu się o niej rozpisywać;)

Otóż:
Po pierwszych zapoznawczych dniach rzekomo skończyła się laba i dwa tygodnie temu, w poniedziałek, ustalono nasz plan lekcji na najbliższe 4 tygodnie:D i tak:

9:00 start, przygotowanie materiałów itd.
10:00 – 12.00 Poniedziałek, środa, piątek: Angielski dla Laotańczyków (studentów- wolontariuszy, grupa wybitnie zmaskulinizowana)
Wtorek, czwartek: informatyka

12:00 – 13:30 Przerwa na lunczyk;)

13.30 – 14.30 Poniedziałek, środa, piątek: Angielski dla Mr Kamvanha* (ja; Aniko ma grupę pań Nauczycielek)
Wtorek, czwartek: informatyka
15:00 – 16:00 Zajęcia dodatkowe z dziećmi, czyli również lepimy, kleimy, tkamy i wyplatamy co tylko i z czego się da.

Do tego planu trzeba jeszcze dopisać pól godziny jazdy na motorku w jedną stronę, i mam pełną listę wymówek dla tej blogowej posuchy;)


*Mr Kamvanh to współzałożyciel a teraz menadżer Donkoi DCDC i ktoś w rodzaju mentora w wiosce, jednocześnie wójt i negocjator.

Poza ogólnym planem na 10/8 lekcji bo tyle wypada, ustaliliśmy wstępnie ze w ramach informatyki wszyscy chcieliby się dowiedzieć jak założyć bloga, bo maile już mają, a z angielskim rożnie: a to jak listy oficjalne pisać (przydatne na co dzień, już w pierwszym tygodniu pomagałam napisać jeden z prośba o dofinansowanie na wyjazd z uczelni), a to powtórki z gramatyki itp... Poziom wcale niezły, praktykujemy spiczyki cały czas, chłopaki fajne, zapraszają nas w przerwie na domowe obiadki i uczą laotańskiego – prawie bezbłędnie wymawiam już ich imiona no albo zdrobnienia chociaż:D

Realia co do lekcji nieco nas rozczarowały albo co najmniej ostudziły nieco zapał, bo jeśli chodzi o angielski to nagimnastykowałyśmy się ze stworzeniem namiastki podręcznika, ćwiczeń itp.(nikt nie miał, choć jakoś tego angielskiego musieli się nauczyć),
a tu zamiast planowej lekcji regularnie jakieś inne zajęcia nam się wkradają niemalże codziennie;)
Kontynuujemy sadzenie, przenoszenie, ścinanie i liczenie grzybków;D Robimy przemeblowania, plakaty, piszemy relacje z tego co się akurat ciekawego wydarzyło, chodzimy w ramach zajęć dodatkowych z teatrzykiem do szpitala dziecięcego, uczymy Wietnamczyków segregacji śmieci, a w ramach przygotowań do kursu informatyki (który potrwa krócej niż jego organizacja) zmagamy się z technika i podłączamy Internet (który podobno już jest tylko nie wiadomo jak używać tego urządzenia które Donkoi dostało od australijskiej ambasady...) i nowo zakupiona na wycieczce w Tajlandii drukarkę. W sumie te ostatnie przedsięwzięcia zakończyły się wczoraj sukcesem i o ile nic nie stanie na przeszkodzie to próba blogowania odbędzie się już jutro:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz