
Hej! Piszę do Was z doczekanej kuszetki w pociągu relacji Warszawa – Munchen nie mogąc pozbyć się wrażenia, ze wszystko dzieje się gdzieś tam obok, a już na pewno nie w mojej bajce. Dla większości, zapewne, niewtajemniczonych, do Monachium jadę aby po dwóch tygodniach spotkać się znowu z Aniko aby razem wyruszyć w świat. Wszystko, co nastąpi dalej będzie konsekwencja kilku zwyczajnych zbiegów okoliczności (to najpierw) a potem już tylko determinacji i uporu w dążeniu celu. Żeby było jasne, celem są doświadczenie i droga sama w sobie, ale aby można było w nią wyruszyć, trzeba było nieźle się nagimnastykować. Zaczęło się, gdy zjawiłyśmy się na pierwszym (potem już coczwartkowym), walenckim spotkaniu CSow w Portland´s Ale House - dwie otwarte na ludzi, żądne wrażeń “operetki”. Następnie były głowy pełne pomysłów, podobne aspiracje i upodobanie do wszystkiego co pomiędzy zielonym a niebieskim. Dziesiątki godzin spędzonych w internecie, wizyt w Locutoriach, maili z pytaniami rozsyłanymi do CSow z najdalszych zakątków globu. Postanowiłyśmy połączyć ideę samego przemieszczania się (mój wkład) z pomysłem wolontariatu (pierwotne zamierzenie Aniko). Co z tego wyniknie w ciągu najbliższych 5 miesięcy – postaramy się relacjonować w miarę na bieżąco. W tym momencie, w reakcji chyba na to “na bieżąco” słyszę gdzieś z oddali gromki śmiech wszystkich którzy choć trochę mnie znają=) motywacja pilnie potrzebna zatem zaglądajcie, komentujcie, ponaglajcie albo odzywajcie się po prostu czasem!
PS Trochę patetyczne mi to wyszło ale chyba taki miałam nastrój=)
usmiech od osemki do osemki w reakcji na Twoje "na biezaco"
OdpowiedzUsuńbez obaw, w mysl zasady "jesli chcesz sie spotkac z Weronika o 7 musisz umowic sie na 6, o 7 odebrac telefon z prosba o godzinne przesuniecie, przyjsc o 8 i spodziewac sie, ze powita cie w szlafroku, mowiac ze jest juz PRAWIE gotowa:)"
kazdy zainteresowany wezmie sobie tygodniowa poprawke
spokojnie-nie czekamy na daty,czekamy na ciekawa(bo bedzie ciekawie,si?)relacje o miejscach,ludziach,klimatach..
oby zapalu do pisania nie zabraklo,powodzenia!!
heh Agatka no juz daj spokoj z tym szlafrokiem, ostatnio tylko nie wyrabialam sie z suszeniem wlosow;) jak bedzie zobaczymy, na razie jest super i chcialabym kazdy dzien pokrotce chociaz opisac - potem faktycznie wystarczy jak zajrzysz raz na tydzien. Un besito!
OdpowiedzUsuńNiesamowite jest to co robisz i wiele osób podziwia Twoją odwagę(oczywiście zaliczam się do tego grona)i upór w realizowaniu marzeń!! czekam w napięciu na dalsze odcinki z cyklu ,,WERONIKA NA KRAŃCU ŚWIATA" Pozdrowienia od las HERMANAS
OdpowiedzUsuńNowy Orlean nie wypali...
OdpowiedzUsuńTrzymaj się
:(