Rotorua słynie z parków o wysokiej aktywności geotermalnej i jest kołyska maoryskiej kultury i tradycji, gdzie rdzenna ludność wciąż stanowi około 1/3 mieszkańców. Nocujemy na polu namiotowym spowitym wyziewami z głębi ziemi i fetorem siarkowodoru, za to na podgrzewanej podłodze!!! niesamowite, wierzcie lub nie, ale ziemia – ledwo ciepła przed rozbiciem namiotu- w reakcji na przykrycie rozgrzała się od tego stopnia ze do rana dotrwałyśmy w samych krótkich rękawkach, a w nocy budziłam się kilka razy gdy ręka zsunęła się z materaca i dotknęła gorącej podłogi. Cudo:D Ekologiczne podgrzewanie podobało mi się bardziej od gorących kąpieli które na campingu zrobiły furrore wieczorem:)
bul bul
Rano składamy namiot w strugach deszczu i po szybkim spacerku nad jeziorko przez bulgocące błocka wyjeżdżamy do Taupo, 80km na południe od Rotoruy, aby pod dachem Kelly'ego przeczekać okropną pogodę. Ciepłe przyjecie przy kominku przez 3 innych couchsurferow i znów czujemy się jak u siebie w domu:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz