wtorek, 2 czerwca 2009

Na południe


Zabieramy wszystkie tobołki z Wientianu i ruszamy do Pakse. W Pakse o 4 rano najlepsze miejsca przy targu są już pozajmowane, ale knajpy jeszcze śpią więc oglądamy Przyjaciół (!) w oczekiwaniu na śniadanetto:P Potem scenariusz poniekąd już znany: tuktukujemy na wodospad pierwszy, „Ten otulony tęczą”, wodospad drugi „Ten rozdwojony”, plantację kawy (niedojrzała) i farmę herbacianą (które były już w Pongsali na północy, z najstarszymi na świecie 400-letnimi drzewkami ale zbiory nam wtedy nie wyszły, z resztą podobnie jak teraz). Śpimy u Valentina, wolontariusza rzecz jasna z Niemiec.

Kawka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz