Obóz żółwiowy się skończył, ludzie rozjechali, przyjechali nowi a dla Aniko i dla mnie nastąpił koniec wspólnej przygody. W ciągu 5 miesięcy przez praktycznie 24h na dobę razem bywały różnice zdań, trzaskanie (cudzymi) drzwiami i ciche dni, normalne, ale przede wszystkim wspólne pomysły, plany, podobne priorytety, zaufanie i poniekąd poczucie odpowiedzialności jedna za druga. I niezliczona ilość niezapomnianych miejsc i momentów. Oficjalnie mówimy sobie gracias, adios y que le vaya bien! =)
No tak, stronkę można by rzeczywiście przechrzcić na weralicje, ale kto by tu potem za nami trafił;)
Zostajemy jeszcze w Buena Vista do wtorku, czekając na urodziny maluchów. Atmosfera w domku sprzyjająca relaksacji, lodówka pełna i po dwóch tygodniach czujemy się tu jak u siebie. W niedziele przyjechała nowa grupa, na pierwszy rzut oka jakaś bardziej wyciszona od naszej, no i z początkową znajomością hiszpańskiego... Nie wiem, jak dadzą w tym kraju dalej rade. Na żółwiowej prezentacji po raz pierwszy oficjalnie sprawdziłam się jako tłumaczka, niestety nie chcieli zatrudnić mnie na stałe :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz