sobota, 29 sierpnia 2009
Ala wraca do domu
Rano pojechałyśmy na Plaza de la Revolucion, gdzie mieści się siedziba VIMEXu, aby odebrać dyplomy za udział w projekcie, i trafiłyśmy w sam środek przygotowań do pobijania rekordu Guinnessa. 20 tys. kapeluszników miało wieczorem zatańczyć razem “Thrillera” w hołdzie Jacksonowi. Ale albo lotnisko, albo tańce. Ala pojechała sobie do domu, a wraz z nią większość moich m(nie)j potrzebnych rzeczy i zakupów. Z perspektywy lotu do domu Ryanairem, bez tych 14kg bardziej lżej mi na duchu chyba nawet niż na plecach=) Thrillera i w końcu tylko 13tys. tancerzy można sobie było zobaczyć w wiadomościach na całym świecie; obejrzeliśmy z moimi hostami wydanie francuskie w Internecie.
Etykiety:
meksyk
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz