czwartek, 6 sierpnia 2009

Buena Vista Żółwie Projekt

Chociaż na ladzie powolne i niezgrabne, w wodzie są świetnymi pływakami, osiągając prędkości zbliżone do 35 km/h. Całe życie spędzają w morzu a jedynie samice w okresie rozrodu na krótko, w regularnych odstępach czasu wychodzą na ląd w celu złożenia jaj w gniazdach utrzymujących temperaturę właściwą inkubacji. Temperatura panujaca w gniezdzie determinuje płeć młodych. Po 45 – 65 dniach, maluchy wykluwają się i same wychodzą na powierzchnię, kierując się szybciutko w stronę morza.

Z 8 gatunków żółwi morskich, 7 przypływa do wybrzeży Meksyku; z nich 3 gatunki na naszą plażę: żółw oliwkowy (Lepidochelys olivacea), żółw szylkretowy (Eretmochelys imbricata) i żółw skórzasty (Dermochelys Coriacea). Zamieszkują Ziemię od ponad 150 mln lat , i od niedawna zagrożone są wyginięciem głównie z powodu działalności człowieka: zaczynając od nielegalnych polowań urządzanych na plażach poprzez ich zanieczyszczanie, zajmowanie nocą i budowę kompleksów hotelowych przy plażach uczęszczanych przez żółwie, po połowy celowe (kłusownictwo) bądź przypadkowe zaplątania w sieci czy haczyki podczas połowów ryb i krewetek na dużą skale, kiedy żółwiki zaplątują się w sieci i podczas długiego ciągnięcia za łodzią rybacką, duszą się i toną... "Prawdopodobnie największy problem stanowi zbieranie jaj do celów konsumpcyjnych na skale handlową, często jaja konfiskowane są przez straże graniczne. Największy udaremniony przemyt miał miejsce w październiku 1996 roku w Meksyku, gdzie zatrzymano ciężarówkę wiozącą ponad 50 tysięcy jaj zebranych tylko na jednej plaży" (za Wikipedia).

Na plaży w Buena Vista obok Zihuatanejo, Guerrero uczestniczymy w programie realizowanym oficjalnie przez najbliższe 4 lata przez Wydział Ekologiczny Ayuntamiento w Zihuatanejo i międzynarodową grupę wolontariuszy przysłaną przez VIMEX (Voluntarios Internacionales Mexico). W naszym 10 osobowym składzie na dwa tygodnie są 3 Hiszpanki, 2 Francuzki, Niemka 1 meksykański chciałoby się powiedzieć macho i Yesika tez z Meksyku, która nadzoruje okiem specjalisty od zwierzątek morskich cale przedsięwzięcie. Oprócz nas jest jeszcze Ximena, córka znanego meksykańskiego malarza którego nazwiska nie zapamiętałam, właścicielka willi wynajmowanej Amerykanom i mieszkająca w małym domku przy samej plaży i poświęcająca się teraz całkowicie ratowaniu żółwi, i Arturo i Joel z wioski którzy w nocy, dla bezpieczeństwa patrolują z nami plażę na quadach. Mieszkamy w Buena Vista prawie odciętej od reszty świata, prawie bez zasięgu, w domku 30 min piechotką od plaży, bez wody ale za to z hamakami na tarasie i oflagowanym zdjęciami żółwi od naszego przybycia;)



Pracujemy oficjalnie na dwie zmiany i grupa podzielona jest na dwa zespoły. Wylądowałyśmy z Ala w jednym i w pierwszym tygodniu ( 3-9.08) obozu pracujemy w dzień, głównie wykonując jakieś prace konserwacyjne; druga w której jest Aniko (na szczęście bo już ledwo dawałyśmy ze sobą rade szczególnie po moim i Ali polskim mini odwecie językowym w Meksyku...;)) patroluje plażę nocą. Najważniejsze zadanie obozu polega na przenoszeniu świeżo złożonych w nocy jaj z gniazd na plaży zrobionych przez żółwice do wykopanych przez nas własnoręcznie gniazd w specjalnej zagrodzie, zabezpieczonej od szkodników i tzw. Hueveros, czyli ludzi którzy wykradają jaja i polują na żółwie, oraz zapewnieniu nowo narodzonym żółwikom bezpiecznego wejścia do oceanu. To drugie niestety prawie nas omija, bo wylęg trwa ponad 45 dni i z nielicznych gniazd założonych przed naszym przyjazdem być może wyklują się “wcześniaki” 15 sierpnia, ostatniego dnia obozu.

TURNO DIURNO, czyli co robimy w dzień

Otóż wg planu idziemy na 2h popracować na plaży ok 9 rano, i potem jeszcze 3-4h o 4 po południu. W praktyce rożnie wychodzi;)

Zbieramy śmieci z 8km naszej plaży...



czyścimy w chlorze plastikowe worki (recykling), do których zbieramy jaja i suszymy je na słońcu...



konstruujemy małe zagródki, żeby przed wykluciem położyć je na gnieździe i zabezpieczyć żółwiki przed ptakami, krabami, psami i rozbiegnięciem się...



plewimy dużą zagrodę z chwastów...



wypełniamy worki i obwarowujemy dużą zagrodę aby zabezpieczyć ja przed krabami, psami itp.

Omija nas najważniejsze, czyli narodziny i uwalnianie żółwików które zazwyczaj wykluwają się wcześnie rano:(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz